Mama - DIY blog lifestyle

 
Witam w moim zakamarku!
 
 
 
Mam nadzieję, że miło  i ciekawie spędzicie tu czas!
Przejdź do treści

Menu główne:

Te miejsce dedykuję naszej mamie - św. pamięci  Krystynie.

Po wznowieniu strony , zastanawiałam się jak rozbudować moje drugie dziecko, na które wcześniej nie starczało mi sił. Kiedy po bardzo ciężkim czasie w życiu stanełam na nogi, poczułam że to ten moment, w którym chce wrócić do moich pasji i tego, co daje mi prawdziwą radość! Do tworzenia!
Jest wiele rzeczy które zasługują na uwagę czy uwiecznienie ale dziś chcę napisać o osobie, która już nie może tego przeczytać, choć wierzę, że zobaczy to, czego może nie zdążyłam jej powiedzieć.



Nie będę tu opisywać, jaką wspaniałą córką byłam czy jaką cudowną matką była Krysiunia, bo umówmy się , każda miała lepsze i gorsze chwile. Wiele w naszym życiu było nie tak, jak trzeba i do ideału rodziny i relacji to było nam długo daleko . Jednak właśnie dlatego, ona, kobieta niezłomna, zasługuje na miejsce TU, bo pomimo wszystkiego, to jej charakter, obecność , pomogła mi przetrwać bardzo ciężkie chwile w życiu.
Moja mama chorowała większość życia na schizofrenie paranoidalną. Życie z nią nie należało do łatwych, choć większość dzieciństwa mojego i mojego brata, nie było  jej z nami, z uwagi na chorobę.

    
I to jest  niesamowite........, że nawet wtedy, po latach , kiedy myślisz sobie, że w zasadzie to jej nie było tyle czasu i nie ma takiej więzi, ona nagle odżywa....po latach, gdy jej najbardziej potrzebujesz. Dorastasz, rodzisz dzieci i zdajesz sobie sprawę, że jednak aniołkiem nie byłaś, a oni ze mną wytrzymali  ;D



Przychodzą problemy, choroby i nagle okazuje się, że to wszystko co było, jest nieważne. Liczy się tu i teraz. I jakieś stare kłótnie czy żale nie mają znaczenia. Gdy okazuje się że czasu zostało...
tak mało...
Dzielna kobieta - przeżyła tak wiele i zarówno wiele czasu zajeło mi zrozumienie, że pomimo wszystko nie straciła uśmiechu i pięknej umiejętności - cieszenia się z małych rzeczy.
Do dziś pamiętam jak lubiła disco-polo i kawę ...-  piję teraz sama tyle co ona....
No a bo skąd ja to mam? Czy skąd lubię długie kąpiele w wannie ...hmm...

Oczywiście, bywało niełatwo... za co byłam zła? - nie raz słyszałam, Jesteś chora jak matka!
....ktoś wyładowująć swoje frustracje lubił przypiąć mi łatkę "tęj chorej po mamie"....
Teraz myślę... współczuję tym ludziom ....
Żeby wszyscy mieli tyle empatii co ona, po tym co przeżyła i ile cierpienia zniosła..
świat byłby lepszy.



Nawet mi długo zajęło by pojąć ile ona miała w sobie siły, i ta JEJ siła mi pomogła gdy najbardziej jej potrzebowałam, choć była daleko i mogła mi dać tylko dobre słowo.
Byłaś najlepszą mamą jaką umiałaś być i jestem dumna w tego, jaka byłaś!




Na zawsze w naszych sercach.



~ By Ryba ~
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego